Przejdź do głównej treści
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły
Twój koszyk jest pusty

Jak powstaje obraz digital art? Od szkicu do gotowego dzieła

Digital art - kontrowersyjny temat. Jak nazwać malarstwem coś, co nie powstaje na płótnie, z całym tym rytuałem, w przestrzennej i jasnej pracowni, wśród zapachów terpentyny, oleju lnianego, werniksów i pigmentów?

Odważę się jednak nazwać cyfrowe malarstwo - malarstwem. Okazuje się że proces może być całkiem podobny do tradycyjnego: zaczyna się od pomysłu, kompozycji i szkicu, dzieje się dalej przez wielogodzinne budowanie światła, koloru, faktury i detalu.

Oczywiście, że różni się narzędziem. Dość rzadko można mnie zobaczyć poplamionego farbami albo z węglowym pyłem na palcach, a obrazy? Jakoś jednak magicznie powstają.

Zamiast płótna, pędzla i farby pojawia się w moich rękach tablet graficzny, program malarski i cyfrowe pędzle. Ale… obraz trzeba wymyślić, zaprojektować, narysować i w końcu namalować.

Jak to wygląda u mnie? Zobacz, zapraszam Cię na chwilę do mojej pracowni.

1. Pomysł i kompozycja

Każdy obraz zaczyna się jeszcze na długo przed postawieniem pierwszej kreski.

Najpierw pojawia się scena, nastrój albo pojedynczy motyw. Czasem punktem wyjścia jest miejsce, czasem postać, światło albo konkretna emocja, czasem choć rzadko - zupełnie nic.

Na tym etapie najważniejsze są pytania o kompozycję: gdzie znajdzie się główny punkt obrazu i co jest na nim najważniejsze, z którego kierunku rzucę światło - co pokażę a co przed Tobą ukryję, co zrobię żebyś popatrzył tam gdzie chcę, jaka relacja powstanie między postacią a tłem oraz które elementy mają być wyraźne, a które tylko zasugerowane - i czy w ogóle coś ma być wyraźne.

Lubię też czasami malować bez planu - nie tylko tworzyć, ale też odkrywać powstający obraz. Czasami nawet dać się zaskoczyć, jak daleko jestem od pierwotnego pomysłu. Rzucam kilka plam, błąkam się po płótnie bez celu, a potem wpadam na pomysł, co mogłoby tu powstać. W taki sposób malowałem Kobietę w błękicie - zaczęło się od kolorowego wiru, myślałem że to będzie po prostu abstrakcja bez wyraźnych elementów, ale z czasem stwierdziłem że barwy mogą posłużyć do skupienia uwagi na postaci. Powstała więc postać kobiety, kilka kwiatów, więc i ostatecznie cała scena. W podobny sposób maluję obrazy do kolekcji Przenikań, z tą różnicą, że znam już z góry temat, tonację, motyw przewodni.

Szkic to dopiero kolejny krok.

2. Szkic – konstrukcja obrazu

Tu nie musi być ładnie, tylko praktycznie. Tu chcę ustalić proporcje, układ postaci, perspektywę i najważniejsze linie kompozycyjne.

Na tym etapie nie nazwałbyś obrazem tego co widzisz. Nie ma jeszcze światła, materiałów ani szczegółów. Są tylko linie określające, gdzie znajdą się najważniejsze elementy.

To jeden z momentów, w których najłatwiej zmieniać kompozycję. Przesunięcie postaci czy zmiana perspektywy zajmuje wtedy znacznie mniej czasu niż po kilku godzinach malowania, nawet cyfrowego.

Pokażę Ci jeden z pierwszych szkiców Południcy na Błoniach. Kolor ołówka nie ma większego znaczenia, ja po prostu lubię niebieski bo wygląda mi najwyraźniej na białym tle.

Jeśli porównasz ten szkic z gotowym obrazem, zauważysz że krajobraz ma dość podobną strukturę bo bazuję na realnym miejscu. Zarys południcy też wygląda bardzo podobnie, w zasadzie od początku byłem zadowolony z tej wizji. Jest natomiast trochę bliżej widza niż w ostatecznej wersji, a obok niej miały się pojawić pozostałości jegomościa, który miał wątpliwą przyjemność poznać ją trochę bliżej - ostatecznie nie zawitał na obrazie gdyż… wolałem żeby to widz zidentyfikował się z obserwowaną ofiarą ;)

Południca na błoniach szkic

3. Blockout – pierwsze plamy koloru

Po zaakceptowaniu szkicu zaczynam budować duże masy obrazu. Ten etap często określa się jako blockout. W klasycznym malarstwie zaleca się malowanie od ogółu do szczegółu i raczej od ciemniejszych tonów do jaśniejszych. W taki sposób unikam sytuacji, że spędzę kilka godzin na szczegółach postaci, którą potem ze łzami w oczach będę malował od nowa w innym miejscu, bo stwierdzę że tak będzie lepiej. Szanujmy swój czas i zdrowie psychiczne :)

Na tym etapie nie wprowadzam podstawowe plamy: sylwetkę postaci, duże fragmenty tła, najważniejsze obszary światła i cienia, określam paletę barw.

Obraz zaczyna wtedy nabierać objętości, z czasem zyskuje głębię i da się zgadywać co chciałby przedstawiać, ale nadal daleko mu do gotowej pracy. Blockout pozwala szybko ocenić, czy kompozycja działa, bo jeśli nie, to nie ma takiego detalu który by go uratował. 

Tutaj wyciągnąłem warstwę blockoutu z jednego z podejść do obrazu Światłocień - tu chyba zaczynałem drugi raz, potem dopiero czwarty czy piąty blockout dawał mi poczucie, że wiem co gdzie leży.

4. Światło i bryła

Teraz buduję przestrzeń. Gram światłem, które zaczyna określać kształt postaci, architektury i przedmiotów. Pojawiają się głębsze cienie, refleksy i różnice temperatury koloru, a plamy stopniowo przedstawiają rzeczywiste formy.

W przypadku wielu obrazów, również moich moich, światło jest jednym z najważniejszych elementów narracji. Może wydobywać postać z otoczenia, ukrywać fragment sceny albo prowadzić wzrok w określone miejsce. Popatrz na jakikolwiek znany obraz - zwróć uwagę, w jaki sposób artysta rzuca światło na te elementy, które chce Ci pokazać.

Światło jest tym, co opowiada Ci o treści obrazu. Inaczej, artysta mówi do Ciebie zwłaszcza za pomocą światła.

5. Blending – przejścia między kolorami

Po zbudowaniu podstawowych wartości zaczynam łączyć ze sobą plamy koloru. Blending polega na tworzeniu płynniejszych przejść między światłem, półtonami i cieniem.

Nie chodzi o całkowite wygładzenie obrazu bo jeśli przesadzę, to powierzchnia będzie plastikowa i bez charakteru. Dlatego pozostawiam jednak trochę wyraźniejszych pociągnięć.

6. Kolor i atmosfera

Na tym etapie obraz ma już swoją podstawową formę, ale nadal mogę mocno zmieniać jego charakter. Serio, mam taką moc.

Dopracowuję relacje kolorystyczne: wzmacniam lub osłabiam kontrasty, zmieniam temperaturę światła, wprowadzam subtelne refleksy, buduję mgłę, powietrze i głębię, koryguję nasycenie poszczególnych fragmentów.

Czasami niewielka zmiana koloru w jednym miejscu wpływa na odbiór całej sceny.

Zobacz obrazy z serii Krakowskie Niepokoje - tam zwłaszcza zależy mi na utrzymaniu atmosfery mroku i napięcia, mimo że nie wszystkie z nich akcentuję akurat za pomocą koloru. To ciekawe, że można zrobić obraz nawet w miłych, wiosennych kolorach, ale w jednym jego miejscu zagrać w taki sposób, żeby w ostatecznym kształcie wzbudzał niepokój.

7. Detale

Detale pojawiają się stosunkowo późno, a ja akurat często celowo pomijam wiele z nich.

Kiedy kompozycja, światło i kolor są już ustalone, zaczynam pracować nad drobnymi elementami, jak rysy twarzy, włosy, faktura materiału, elementy architektury, odbicia światła, drobne przedmioty, struktura powierzchni.

Najwięcej detali pojawia się zazwyczaj w miejscu, na które chcę skierować Twój wzrok. Pozostałe elementy mogą pozostać bardziej miękkie lub niedopowiedziane - u mnie z reguły pozostają.

Popatrz tutaj - to zbliżenie na detal portretu mojego alter-ego, który widnieje na głównej stronie sklepu. Ma więcej kolorów i przejść niż mogłoby się wydawać z dużej odległości. Czasami trzeba się solidnie namachać pędzlem, żeby zrobić całkiem mały element.

Portret szarego lisa oko zbliżenie

8. Ostatnie poprawki

W tym momencie tylko odejmuję od pracy, nie dokładam nowych elementów żeby nie przekombinować.

Sprawdzam, czy jakiś fragment nie jest zbyt mocny, czy kontrast nie odciąga uwagi od głównego motywu i czy wszystkie elementy należą do tej samej przestrzeni.

Bardzo często wracam nawet do dużych plam koloru i z powrotem upraszczam fragment obrazu.

I gotowe.

Teraz już wiesz…

Tak wygląda mój warsztat. Patrząc na obrazy, nie tylko moje, możesz spróbować odtworzyć w głowie taki proces - to często pomaga lepiej zrozumieć kolejne decyzje artysty. Zwróć uwagę na to, co chciał Ci pokazać światłem, kompozycją, detalami. Spróbuj też poszukać elementów, które próbował przed Tobą w analogiczny sposób ukryć.

Przygoda ze sztuką zaczyna się wtedy, kiedy patrząc na obraz nagle zdajesz sobie sprawę, że rozmawiasz z jego twórcą. Zaczynasz pytać go, co chciał Ci powiedzieć, dlaczego zrobił coś w taki a nie inny sposób, czy jest zadowolony z tego, co osiągnął na tym obrazie. Ale też, a może zwłaszcza, o czym myślał i co czuł kiedy malował. 

Może zamyślił się i zapomniał o jakimś detalu. Może przypadkiem pobrudził płótno i musiał przemalować kawałek obrazu. Może w zachwycie malował zbyt szybko i gorączkowo, a może przeciwnie - kontemplował obiekt z każdym pociągnięciem pędzla.

Nie dowiesz się, dopóki nie zapytasz :)

~Szary Lis

Komentarze do wpisu (0)

Napisz komentarz